Sacred Poradnik
Pobierz Download

Data dodania: 2009-07-02 22:05:08
Kategoria: Gry |
Opis - gry.gery
Tytuł, o którym mowa w tym wpisie okrzyknięty został przez sporą część społeczności fanów gier z gatunku action/cRPG godnym następcą Diablo II: Lord of Destruction. Być może domyślacie się więc, że chodzi tutaj o produkt studia Ascaron Software - Sacred. Gra ta przenosi nas do fantastycznego królestwa Angaria podzielonego na 16 pomniejszych regionów, z których każdy charakteryzuje odmienna szata graficzna. Podczas eksploracji rzeczonego królestwa zobaczymy m.in. lasy, krainy pokryte lodem, góry, pustynie, katakumby, malownicze miasta i kilka innych lokacji, o których nie wspomnę, aby nie psuć Wam niespodzianki z ich odkrycia. Głównym celem gry jest wykonanie blisko 30 zadań głównych, lecz aby życie nie było zbyt łatwe autorzy przygotowali także ponad 200 misji pobocznych, które nie mają jednak zbytniego wpływu na główny przebieg akcji. W Sacred dostępnych jest aż 6 unikalnych bohaterów (Gladiator, Battlemage, Dark Elf, Wood Elf, Seraphim oraz Vampiress), zaś każdy z nich posiada własny styl walki, zdolności specjalne i magiczne. Warto tutaj zwrócić szczególną uwagę na 2 ostatnie klasy, tj. Seraphim oraz Vampiress, które stanowią całkowitą nowość w grach zaliczanych do tego gatunku. Stwarzają tym samym nowe możliwości rozwoju i przyjemności z prowadzenia takiej postaci. Gra już od samego początku zadziwia dość dużą swobodą - w momencie, w którym rozpoczynamy rozgrywkę możemy podróżować po przeszło 70% królestwa, pozostałe 30% zwiedzić będziemy mogli po wykonaniu... więcej informacji na gry.gery.pl
Recenzja gry
Wszyscy… źle zacząłem. Fani gatunku action RPG, brzydko nazywanego też hack&slashem, wychowali się praktycznie na Diablo. Gra, która powstała gdzieś w czasach pierwszych Pentium (dokładnie nie pamiętam, musiałbym odszukać), stała się prekursorem gatunku i niedoścignionym wzorem dla innych producentów. No właśnie, trudno jest zrobić grę „podobną” do Diablo, bo choćby nie wiem jak udziwniać, każdy powie — eeee, Diablo było lepsze, pierwsze, bardziej krwawe i klimatyczne. Ale panowie z Myth postanowili zaryzykować i wypuścić na rynek gierkę pod tytułem Sacred.Prace nad nią trwały blisko dwa lata, choć powinien być to raczej powód do wstydu, gdyż gra w wersji podstawowej, czyli niepłatanej, zawiera mnóstwo bugów. Dość powiedzieć, że podczas eksploracji cmentarza można natrafić na komunikat: „gra nie może w tym miejscu stworzyć potwora z powodu błędu”… Cóż, Forrest Gump powiedziałby „shit happens” i pobiegłby dalej. Tak też przyjdzie nam czynić w Sacred. No właśnie, pobiec. Grając w Sacred dwa tygodnie odnoszę nieodparte wrażenie, że ciągle gdzieś biegnę. Po kilku misjach polegających na bieganiu (i paru innych czynnościach pobocznych), bieganie staje się tak nieodłączne, tak wchodzi w krew, że nawet mając już konia zostawiam go, by… pobiegać. Konia, zapytacie? No tak, to właśnie jedno z udziwnień. Już bodaj w Dungeon Siege wprowadzono juczne muły do tarabanienia całego dobra, jednak dopiero w Sacred wszedł koń pod wierzch. Kobyłek jest zresztą kilka typów różniących się szybkością, poziomem ochrony itp. oraz oczywiście wymaganym do ich dosiadania stopniem zaawansowania postaci. Początkowo przyjdzie nam jeździć na chabecie niewiele szybszej od piechura i głupiej jak but. Głupota owa objawia się zwykle w tzw. młynie, kiedy naszą bohaterską postać osaczą ze wszech stron źli ludzie. Z konia walczy się kiepsko, nie działa większość combosów (o tym później) i choć można tratować wroga włączając zdolność specjalną, to wygodniej jest zsiąść, i na butach dokonać czystki. Plus chodzenia na własnych nogach jest taki, że korzystać możemy ze wspomnianych combosów. Taaak. Kolejne udziwnienie. Combo takie przygotować może nam Mistrz w każdej prawie wiosze, a czyni to za kasę przy użyciu naszych ciosów specjalnych. Ciosy takie zebrane w kupę liczącą maks cztery sztuki i zwane w grze combo, potrafią porobić spore luzy w szeregach wroga. Potem jednak trza odpocząć i klasycznie rżnąć majchrem, aż regeneracja mentalna (taaak, różni się od fizycznej) naładuje znów nasze cudo. Skoro już przy walce jesteśmy, widok czynionego przez nas dobra możemy zbliżyć przy pomocy zoomu kamery (pierwszy raz bodaj spotkany w Neverwinter Nights), co wprawdzie odkrywa przed nami uroki szczegółowego odwzorowania uzbrojenia, pancerza itp., zakrywa za to znakomitą część planszy, dzięki czemu by ruszyć z miejsca, znów trzeba widok oddalić. I tak w kółko. Dosłownie — mając w myszce kółko tyrpające bardzo szybko zwrócimy na siebie uwagę domowników, gdyż tyrpanie owo dobiegać będzie od komputera praktycznie… w kółko.I choć programiści przygotowali dla nas przeogromny obszar do zbadania, jego urozmaicenie jest tylko pozorne. Monotonia mijanych lasów, pustyń, cmentarzy (pierwsza gra, w której odwiedziłem tyle „zakopanych”) przytłacza. Na mój gust projektant „świata” za grosz nie czuł klimatu fantasy, skonstruował pewnie edytor i dupnął tu lasek, tu nekropolię, tu jakiś domek zburzony, tam jaskinkę, most przez rzeczkę i wioseczkę…Jest źle, zaczynam rymować.Podobnie może się nie podobać mrowie atakujących nas zewsząd potworków i nieprzychylnie nastawionych autochtonów, odradzających się po każdym przewinięciu planszy. Owe masy wrażych wojsk mają jednak swoje plusy. Po pierwsze licznik bije, grosz się sypie, sprzętu do zabrania jest tyle, że nie wiadomo co z nim robić, a po drugie nie wędrujemy przez bezludne tereny, jak miało to miejsce w Baldur’s Gate, gdzie wystarczyła jednorazowa czystka. Ale Baldur’s był cRPG-iem i nadmiar punktów doświadczenia nie był pożądany.Słowo rzec by trzeba również o dostępnych klasach bohatera. By nie zostać posądzonym o dokładne kopiowanie Diablo programiści wprowadzili nowe profesje z absolutnie nowymi zdolnościami. Najciekawsze to Wampirzyca, Serafinka i Mroczny Elf. Zestaw uzupełnia Gladiator, Leśny Elf i Mag Bitewny. Gladiator to typowy rębajło, zdolny używać najcięższej broni i pancerza. Nie korzysta z łuku, czy magii, bo jego żywiołem jest krew wrogów tryskająca na twarz. Elf leśny to typowy łucznik, podczas gdy jego mroczny krewniak pełni rolę asasyna. Mag bitewny, nikogo nie zaskoczę, wali zaś czarami aż powietrze skwierczy. Nigdy jednak dotąd nie spotkaliście pewnie Serafinki – połączenia maga z zawodowym wojownikiem, na dodatek skrzydlatym. Podobnie jak rzadko można pograć w RPG-ach wampirem. Samiczka tej rasy dostępna w Sacred w ciągu dnia jest „normalna”, doskonale posługuje się mieczami,... pełna recenzja na gry.gery.pl
Sacred Poradnik Download RapidShare Pobierz |